Poznaliśmy się w No Limits - czyli historie waszych znajomości

Zajęcia taneczne – kolejne w ciągu dnia obcowanie z innymi ludźmi. No Limits na co dzień tworzy przestrzeń do swobodnej nauki i zabawy tańcem, ale również zawierania znajomości. Znamy przypadki, gdzie relacje nawiązane na parkiecie lata temu trwają do dziś, a historia poznania łapie za serce. Tymi opowieściami chcemy podzielić się teraz!

Wśród bliskich Wam w szkole osób znajdują się przyjaciele, koleżanki, drugie połówki. Większość znajomości rozwinęła się na parkiecie - użytkowy, bachata, kizomba a nawet sexy dance, który przecież tańczony jest solo! Choć może nie wywoła to zdziwienia, bo motto zajęć nasycone jest integracją, ale nie jedna ze znajomości miała swój początek na piątkowych OPENACH!

Czy rzeczywiście łatwo jest poznać kogoś na parkiecie? Z waszych opowiadań wynika, że rządzą przypadki. Daria w No Limits poznała swoją najlepszą koleżankę, a stało się to, gdy pozbawiła ją jedzenia!

“Przyszłam do NL z psem, a ten zjadł jej naleśniki - od tego zaczęła się nasza znajomość” - wspomina zdradzając, że jest to jednocześnie jej ulubione wspomnienie.


Wśród waszych najbardziej pamiętnych momentów zdecydowanie królują imprezy. Moc parkietu spełniła swoją integracyjną rolę. Impreza mikołajkowa, Impreza inspirowana kolorem zielonym, czy też impreza otwarcia – to między innymi one najbardziej zapadły wam w pamięć właśnie ze względu na poznane towarzystwo. Grudzień zeszłego roku i wyżej wspomniana impreza mikołajkowa jest symbolicznym wydarzeniem szczególnie dla Asi i Kuby, których znajomość taneczna zmieniła się w romantyczną, a początek ich historii poznania miał miejsce na parkiecie równie imprezowym.

“Pierwsze spotkanie było na pewno na Openach z użytkowego, chociaż początkowo 'nie wychwyciliśmy się' z tłumu. Później spotkaliśmy się na zajęciach z użytkowego u Ani Sikory, gdzie nawiązaliśmy bliższy kontakt. Na kolejny kurs zapisaliśmy się wspólnie. Te zajęcia pozwoliły nam się bliżej poznać. Dalej zaczęliśmy też chodzić do Ani na zajęcia Choreo, dużo wspólnie tańczyliśmy na imprezach w No Limits i na Openach. Nasza znajomość kroczek po kroczku się rozwijała, aż na imprezie mikołajkowej w grudniu zeszłego roku zostaliśmy parą” zdradza Kuba. Jak sami z Asią twierdzą od tej pory są “partners in crime - partnerzy na parkiecie i w życiu”

Wśród Waszych historii są takie mówiące o poznaniach i związkach, ale kto by pomyślał, że związek na całe życie może rozpocząć się od kursu tańca i jednego spóźnienia? Coś o tym może powiedzieć Ada, która pełniąca na co dzień rolę instruktorki po odwołanych zajęciach weekendowych wcieliła się rolę kursantki. Zamiast salsy solo sobotni poranek wypełnił jej użytkowy.

“To była ciekawa historia. Na zajęciach, dobraliśmy się w pary. Okazało, się że jest idealnie do pary! Cud! Ale po jakichś 20 minutach zajęć wpada spóźniony pan i niestety jako jedyny nie miał partnerki do tańca. Zrezygnowany stanął w kącie i przyglądał się tańczącym. W końcu nadeszła pora zmiany partnera. Pan, z którym miałam się zmienić, nagle wyszedł z sali (nie mam pojęcia, co się z nim stało i kiedy wróci). Zostałam jedyną osoba stojącą na środku sali bez partnera, co sprytnie wykorzystał wspomniany przed chwilą spóźnialski. I tak do końca warsztatów tańczyliśmy już razem. Po zakończeniu zajęć spóźnialski o imieniu Marcin podszedł do mnie i zapytał czy możemy się wymienić kontaktem i umówić na kawę. I tak się zaczęło, dzisiaj Marcin jest moim mężem.“ dzieli się z nami Ada. Do piosenki, która rozbrzmiewała w sali niemal przez całe warsztaty użytkowego, mieli swój pierwszy taniec️ i jak sama wspomina “No Limits na zawsze pozostanie w naszych sercach i wspomnieniach”. Choć zajęcia wciąż prowadzi w wydaniu solo, to przez życie kroczy w parze!


Jak widzicie zajęcia taneczne to coś więcej niż 50 minut poznawania kroków. Historie Waszego poznania, którymi się podzieliliście, to początki długich i barwnych opowieści. Niech zrodzone w naszej szkole znajomości, skłonią Was do wspominania, bo może wśród Was jest ktoś, komu przeczytane historie poznania na myśl przyniosły własną.